- Najwięcej radochy było podczas czytania „Rzepki” Juliana Tuwima, kiedy wszystkie dzieci razem z nami krzyczały i wyciągały niewidzialne warzywko: „Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!” – mówi o spotkaniach z maluchami Monika Wojciechowska.

 

Projekt stworzenia biblioteczki dla dzieci z Domu Małego Dziecka przy ul. Lnianej w Łodzi to nie tylko zakup książek z przeróżnymi bajkami, ale również zaproszenie do świata baśni, legend, opowiadań i wierszy. Od czterech miesięcy (z kolonijnymi przerwami) wolontariuszki: Monika, Asia, Ania i Bożena, nazwane przez dzieci ciociami, spotykają się z dziewięciorgiem 4-5-latków. W czasie spotkań czytane są bajki lub wystawiane przedstawienia, w zbudowanym na potrzeby projektu teatrzyku kukiełkowym. Były już przedstawienia o kolorowych koparkach i jeżyku Jerzym, Czerwonym Kapturku i Kopciuszku. Czytano z dziećmi m.in. „Lokomotywę”, „Rzepkę” i bajkę „O Rybaku i złotej rybce”. Każde ze spotkań kończy się zajęciami plastycznymi, na których umorusane i szczęśliwe dzieci tworzą niezwykłe prace. Cuda dziecięcych rączek to zupełnie pokaźna kolekcja, którą z dużą przyjemnością oglądają zarówno twórcy, jak i goście. W teatrzyku natomiast jest mieszkanko dla kukiełek, które codziennie są odwiedzane przez dzieci, czekające na kolejne przedstawienia. 

- Jednak nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem, np. podczas przedstawienia ”Czerwony Kapturek”, główna bohaterka wędrując przez las, z rozmachu zgubiła koszyczek z lekarstwami dla babci, jeden z kluczowych rekwizytów tej opowieści – wspomina Asia. – Tu szybko z pomocą pospieszyła nam widownia i pani wychowawczyni, i „uff”- wszystko wróciło do zaplanowanego porządku. 

- W naszym gronie mamy podział obowiązków, który zrodził się samoistnie – mówi Monika. - Bożenka odpowiada za kukiełki i scenografię, Ania wciela się w rolę narratora, Asia jest animatorem wszelkich aktywności, a ja – to serwis wsparciowy w różnych dziedzinach - dodaje z dumą liderka, wycinając kolejne pomoce dydaktyczne.