Od wielu lat w czasie uroczystości związanych z naszym świętem Dniem Energetyka odprawiał dla nas mszę świętą w kościele św. Aleksandra.  Zawsze po mszy przychodził do nas, aby wspólnie pomodlić się pod tablicą poświęconą naszemu patronowi św. Maksymilianowi. Po uroczystości znajdował czas, aby przy kawie i cieście, które bardzo lubił, snuć niesamowite opowieści o swoim losie, o pracy w charakterze Kanclerza Kurii Warszawskiej.

Często wyrażał swoje zaangażowanie w działalność na rzecz pojednania polsko-żydowskiego, mówił o konieczności upamiętnienia ofiar – także Polaków, którzy oddali życie za to, że postanowili ratować w czasie okupacji Żydów. Ten fakt często podkreślał, aby nikt nie zapomniał o tej tak licznej grupie Polaków. Opowiadał nam także o pracy na rzecz środowiska Rodzin Katyńskich. Widać było, że ta działalność leży Księdzu szczególnie na sercu. Każde słowo wypowiadane o Katyniu niosło olbrzymi ładunek emocji.

Ksiądz Zdzisław mówił wielokrotnie o potrzebie pojednania obu narodów poprzez ujawnienie prawdy. Nie można również pominąć i tego wspomnienia, że Ksiądz Infułat był także człowiekiem o niesamowitym poczuciu humoru. W czasie naszych spotkań opowiadał wiele anegdot i śmiesznych sytuacji ze swojej pracy duszpasterskiej, jak i z życia codziennego. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tej wielkiej osobowości. Człowieka oddanego pracy i kapłaństwu, bezgranicznie wierzącego w zwycięstwo prawdy. Człowieka ciepłego i mądrego,  z którym spotkanie i rozmowa zawsze pozostawiały niezatarte wspomnienia, ale także naukę o patriotyzmie, umiłowaniu ojczyzny i konieczności ponoszenia dla niej ofiary, także z własnego życia.

Ksiądz Infułat Zdzisław Król taki był i taki pozostał do końca. Ze swojego życia złożył ofiarę w miejscu tak wymownym i tak jednoznacznie kojarzącym się z ofiarą na ołtarzu ojczyzny.